Taki artylerzysta... proszę!
KANIKUŁA
Ano... wybrakowana szkapa kanonierska, na której jechałem, jak zacznie, panie, manewrować to przodem...
naśladuje jak wyżej
DIONIZY
To tyłem...
KANIKUŁA
Gromada trutniów, próżniaków, śmiejąc się, dokoła mnie oblega i wykrzykuje: „Hop! Ha! Hop! Ha!” Ja zaczynam czerwonym parasolem im grozić, koń jeszcze więcej szaleje, wtem... w tak okropnej chwili zjawiasz się pan z szybkością...
DIONIZY
Meteoru!