Ptakowie3 nieszczęścia łopocą o kraty...

Płyną dnie za dniami, jak nicie4 z wrzeciona,

Nie wracają do dom5 rycerze Krucjaty.

Dziś Jej Miłość sama przędzie w pustej sali,

Siostry na cmentarzu, szczęście w dali sczezło...

Włos ją biały skrywa, jak śmiertelne giezło6:

Jej Miłość samotna zasypia wśród sali.

Usłysz! usłysz, prządko! Wichura się zrywa,

Zaworami tłucze u komnaty twojej...

Całą noc dziś wicher rozjarzał łuczywa,