i przed mydłem wciąż się broni:

— Chrum! — powtarza — Kwiku, kwiku!

Wolę brykać na deszczyku!

W błocie tapla się po szyję

i radośnie w ziemi ryje,

po kałużach gna z chlupotem,

skacze, tańczy, a więc potem

kleksy z błota ma na nosie,

brzuchu, grzbiecie... Jak to prosię!