— Cześć! Co słychać tam na górze? —

drę się, zadzierając głowę.

Czy podtrzyma tę rozmowę?

A słoń trąbą się uśmiecha:

— Może chciałbyś się przejechać?

Śmiało, wskakuj, mój kolego!

Więc wdrapuję się na niego

(trwa to chyba dwa tygodnie...)

i rozsiadam się wygodnie.

Pora się pożegnać z wami,