ostry jak pitbull, bo od teraz obowiązuje

poetyka suspensu. Bo nagle postanawia

pójść do łóżka z młodą polską prozą

i usłyszeć jak wymawiam „Seamus Heaney”

(a ja przypominam: anioły nie miauczą).

Od dziś ma sukienkę w grzybki atomowe.

I cierpki zapalnik zaraz pod językiem.