i on

Latem jeździli dziewczynkom

po bransoletki, majstrowali

przy motorynkach. A w styczniu

był wieczór w przydrożnej cukierni

i noce pod niebem z kieszonkowym

indeksem nieba. Gorzej, kiedy na szosie

paliła wagony tytoniu z debilem

Jose, a on ćmił w barze najkrwawszą

Mariannę. Aż wrosła w niego jak w grudzień