Z obliczem swej rodzicielki.

Lecz Sprawiedliwość, co rada

Jasnymi blaski opromienia

Chat zadymione ściany,

Gdy zbożne życie w nich włada,

Odwraca od domu oblicze,

Gdzie ręce kryje zbrodnicze

Płaszcz, złotem tkany;

Bogactw potęga

Nigdy do serca jej nie sięga.