Podarkiem, krzywdę krzywdą nagrodził? Czy godniej

Umilknąć? Padł mój rodzic od haniebnej zbrodni —

Na znak więc strasznej hańby płyn ofiarny z błotem

Pomieszam, wzrok odwrócę i odejdę potem

Ze wzrokiem odwróconym! Tak ci domu ściany

Obmywszy, wylewamy kał niepożądany!

Poradźcie przez tę wspólną nienawiść do wroga,

Nie tajcie nic! Niech wnętrza nie szarpie wam trwoga:

My dzieci jednej Doli, słudzy czy panowie,

Niech zatem serce wasze, co myśli, wypowie!