Wnikliwą masz źrenicę! Żadna się potęga

Przed tobą nie uchroni! Pocisk twój dosięga

I wali o ziem wszystko! Najdroższe istoty

Zabierasz nam znienacka! Tak dzisiaj mój złoty

Orestes! Od krwawego w domu tym bagniska

Szczęśliwą uszedł stopą; mniemałam, że bliska

Jest chwila wyzwolenia, a oto twa strzała

Ostatniej mi nadziei pociechę zabrała!...

ORESTES

Tak, juścić ja bym wolał zawitać tu w gości,