Aż zajdziesz w gród Pallady298. Tam do stóp jej runie

Twa postać, tam jej posąg obejmą twe dłonie,

Tam ja cię wobec sędziów surowych obronię;

Przeze mnie już na zawsze odbiegną cię znoje,

Bo matkę wszak zabiłeś na rozkazy moje!

ORESTES

wychodzi z świątyni, rózgę oliwną zostawił, miecz schował do pochew

O władco Apollinie! Sprawiedliwe słowa

Wymawiasz — niech też będzie do czynu gotowa

Twa ręka! Obiecałeś, tak mnie zbaw z tej matni!