I mnieś napełnił wstrętem, lecz szkoda twych sił:

Choć skryłby się pod ziemię, nie zbawisz go, panie!

Skazaniec, jeszczeć będzie pod mieczem się wił —

Taki sam zbójca przeciw niemu wstanie!

Apollo zjawia się znowu, z łukiem naciągniętym, z strzałą na cięciwie.

APOLLO

Uciekaj! Rozkazujęć! Domu mego ściany,

Stolicę moją wieszczą rzuć, płodzie skalany!

Precz, mówię, bo inaczej na twą czarną tłuszczę

Z cięciwy tej złocistej lotną żmiję puszczę,