8. Królewicz Patroklos, nierozłączny druh Achillesa, z którym się razem wychował.
9. Filoktet, syn owego wędrowca (a był nim król tesalski), któremu umierający Herakles podarował swoje strzały. Strzały te otrzymał po ojcu Filoktet, a według wyroczni Troja bez nich nie mogła być zdobyta.
Ofiarowanie Ifigenii
Flota połączonych Greków, licząca przeszło tysiąc okrętów, zebrała się w porcie miasta Aulida143. Wódz naczelny wyprawy, Agamemnon, przybywszy tam wcześniej od innych, polował pewnego dnia w gaju poświęconym Artemidzie. Zabił tam łanię i chełpił się, że sama Artemida, chociaż jest boginią łowów, nie mogłaby się pochwalić piękniejszą zdobyczą.
Artemida, dotknięta zuchwalstwem króla, który nie tylko zabił poświęcone jej zwierzę, lecz jeszcze śmiał jej bluźnić, postanowiła za grzech wodza zemścić się na wszystkich Grekach i zesłała uporczywą ciszę morską. Gdy zebrane okręty już dłuższy czas daremnie oczekiwały pomyślnego wiatru, a wojsko zaczęło się niecierpliwić, wieszczek Kalchas orzekł, że cisza nie ustąpi prędzej, aż Agamemnon na ołtarzu rozgniewanej bogini nie złoży w ofierze swojej własnej córki Ifigenii.
Serce ojcowskie wstrząsnęło się i ze wstrętem odepchnęło myśl tak okropną. Kazał obwieścić wojsku, że złoży naczelne dowództwo, a zabić swego dziecka nie zdoła. Na takie oświadczenie całe wojsko zawrzało buntem. Menelaos wszedł do namiotu brata, aby go namówić do ukorzenia się przed wolą bogów objawioną przez usta Kalchasa.
Ifigenia bawiła w domu w Mykenach, pod opieką swej matki Klitajmestry144. Agamemnon, który usłuchał wreszcie słów brata, aby ją stamtąd sprowadzić, posłał list do Klitajmestry, w którym pod pozorem, jakoby Achilles prosił go o rękę córki, zażądał, aby natychmiast opuściła Mykeny i razem z Ifigenią przybyła do obozu w Aulidzie. Klitajmestra przyjechała, a Agamemnon oddał córkę Kalchasowi, który w obecności wojska miał dokonać uroczystej ofiary. Już kapłan zawiódł dziewicę przed ołtarz, już wziął w rękę stal błyszczącą w promieniach słońca, już miał zadać śmiertelny cios Ifigenii, gdy nagle królewna zniknęła z ołtarza, a na jej miejscu zobaczono konającą łanię. Spalono ją w miejsce cudownie ocalonej ofiary, którą nie wiadomo kto i dokąd usunął.
Agamemnon swobodniej odetchnął po tak szczęśliwym zakończeniu tej groźnej sprawy. Powróciwszy do namiotu, nie zastał tam już Klitajmestry i opowiadano mu tylko, że wołała i powtarzała ciągle: „Nie ma mej córki, nie ma jej, ojciec ją porwał i zabił!”. Nie wierzyła wieści o cudownym ocaleniu dziecka, a nie pożegnawszy się z Agamemnonem, do którego czuła najżywszy żal, odjechała z powrotem do Myken.
Jeszcze szczątki łani dopalały się na ołtarzu, gdy zaszumiało w drzewach i poruszył się wiatr zachodni. Otucha wstąpiła w serca Greków. Czym prędzej wsiedli na okręty i odbili od ziemi ojczystej.