Opowiedział, jak poznał i pokochał Valentine, jak Valentine, samotna i nieszczęśliwa, zgodziła się na jego miłość. Opowiedział o swoim urodzeniu, jak wygląda jego pozycja w świecie i jaki posiada majątek; a pytając co jakiś czas wzrokiem starca, otrzymywał znak:

— Dobrze, mów, mów.

— A teraz — rzekł Morrel, skończywszy pierwszą część wyznań — gdy już powiedziałem panu o mojej miłości i nadziejach, czy mam panu wyjawić, jakie mamy plany?

— Tak — dał znak starzec.

— Otóż postanowiliśmy, co następuje.

I opowiedział panu Noirtier wszystko: jak powóz miał czekać na polu, jak miał nim wykraść Valentine, zawieźć ją do siostry, poślubić i oczekiwać z największym szacunkiem przebaczenia pana de Villefort.

— Nie — dał znak Noirtier.

— Nie? — spytał Morrel. — A więc nie tak mamy postąpić?

— Nie.

— Cóż, mam inny jeszcze sposób — rzekł Morrel.