Starzec dał znak przy literze J.

Valentine zasłoniła dłońmi twarz.

Palec Franza niedługo wędrował po karcie słownika.

Zatrzymał się przy wyrazie ja.

— Tak — dał znak starzec.

— Pan?! — zawołał Franz i włosy powstały mu na głowie. — Pan, panie Noirtier, zabił mi ojca?!

— Tak — potwierdził Noirtier i utkwił w młodym człowieku pełen godności wzrok.

Franz opadł bezwładnie na fotel.

Villefort otwarł drzwi i uciekł: obawiał się, że byłby zdolny zadławić w straszliwym starcu tę resztkę istnienia, która wciąż jeszcze tliła się w jego sercu.

75. Postępy młodego pana Cavalcantiego