— Tak, sire.

— Czemużeś mi od razu nie wymienił jego nazwiska? — spytał król, okazując po raz pierwszy niepokój.

— Sire, nie myślałem, że to nazwisko jest znajome Najjaśniejszemu Panu.

— O, tak, znam go dobrze, kochany Blacas, to człowiek poważny, kształcony, a nade wszystko ambitny; i, do licha, znasz pan przecież jego ojca!

— Jego ojca?

— Tak, to Noirtier.

— Noirtier żyrondysta? Noirtier senator?

— Ten sam.

— I Wasza Królewska Mość przyjął na swe usługi syna takiego człowieka?

— Kochany hrabio, mówiłem, że Villefort to karierowicz; aby dopiąć celu, poświęci własnego ojca.