Zakupu tego dokonałem na zlecenie Jego Królewskiej Mości, który przeznaczył na ten cel sumę tysiąca cekinów.
Spisano w Konstantynopolu za upoważnieniem Jego Sułtańskiej Mości, w roku 1247 roku hidżry.
Podpisano: El-Kobbir
Dla rozwiania wszelkich zastrzeżeń co do autentyczności niniejszego aktu, zostanie opatrzony pieczęcią sułtańską, którą sprzedający zobowiązuje się tu złożyć.
Istotnie, obok podpisu kupca widniała pieczęć sułtana.
Po odczytaniu aktu i gdy przyjrzano się pieczęci, w sali nastało okropne milczenie. Wydawało się, że w hrabi żyły już tylko oczy — i hrabia nie mógł tych rozognionych, nabiegłych krwią oczu oderwać od Hayde.
„Droga pani — rzekł prezydent — czy byłoby możliwe wezwać tu do nas hrabiego Monte Christo, który, jak mi się zdaje, jest obecnie w Paryżu?”.
„Hrabia Monte Christo, mój drugi ojciec, przebywa od trzech dni w Normandii”.
„Kto więc doradził pani, aby zdobyła się pani na krok, za który jesteśmy pani wdzięczni? Krok ten zresztą jest zupełnie naturalny, jeśli wziąć pod uwagę, że jest pani córką Ali Paszy i że spotkało panią tyle nieszczęść”.
„Krok ten — odpowiedziała Hayde — podyktowały mi ból i szacunek dla pamięci ojca. Chociaż jestem chrześcijanką, zawsze czekałam — Boże, wybacz mi — na dzień, w którym będę mogła pomścić mojego ojca. Gdy tylko znalazłam się we Francji i dowiedziałam się, że zdrajca mieszka w Paryżu, moje oczy i uszy były już stale czujne. Mieszkałam samotnie w domu mojego szlachetnego opiekuna, ale żyłam tak, ponieważ lubię ciszę i cień; dzięki nim mogę w spokoju rozmyślać. Pan hrabia de Monte Christo otacza mnie ojcowską opieką i dlatego życie światowe nie jest mi obce. Wolę jednak przysłuchiwać się z daleka jego echom wrzawy. Czytam więc gazety, otrzymuję też albumy z rycinami i najnowsze nuty. I tak śledzę życie, nie angażując się w nie. Dziś rano dowiedziałam się o tym, co się wydarzyło w Izbie Parów, i że wieczorem ma się zebrać komisja... Napisałam więc list”.