— To znaczy, że odmawia mi pan?

— Ależ skąd!

— Prawdziwa przyczyna, panie kapitanie? Nie zna jej nawet ten młody człowiek, porusza się po omacku. Prawdziwą przyczynę zna tylko Bóg i ja; mogę jednak dać panu słowo honoru, że Bóg, który zna tę przyczynę, będzie z nami.

— To wystarczy, hrabio. Kto będzie pańskim drugim świadkiem?

— Nie znam w Paryżu nikogo, kto byłby godny tego zaszczytu, oprócz ciebie i twojego szwagra Emanuela. Sądzisz pan, że Emanuel zechciałby wyświadczyć mi tę przysługę?

— Ręczę za niego.

— Dobrze, więcej nie potrzebuję. A więc jutro o siódmej, u mnie?

— Będziemy obaj.

— Cśś!... Kurtyna idzie w górę, posłuchajmy. Staram się zawsze nie tracić ani jednej nuty z tej opery. Nie ma piękniejszej muzyki niż w Wilhelmie Tellu!

88. Noc