— Nie mogę tego powiedzieć — odrzekł inspektor. — Mogę tylko przyrzec, że przejrzę twoją sprawę.
— O! To już jestem wolny, jestem ocalony!
— Kto kazał was aresztować? — zapytał inspektor.
— Pan de Villefort — odpowiedział Dantès — Niech się pan z nim zobaczy i porozmawia.
— Pan de Villefort wyjechał z Marsylii rok temu. Jest w Tuluzie.
— A więc się nie dziwię — szepnął Dantès. — Jedyny mój protektor wyjechał.
— Czy pan de Villefort miał jakiś powód, aby was nienawidzić? — zapytał inspektor.
— Żadnego, był dla mnie bardzo życzliwy.
— Mogę więc polegać na jego adnotacjach lub na tym, co mi powie?
— Najzupełniej, proszę pana.