— Czuwaj pan nad nim.

— Czemuż to? — zdziwił się Emanuel.

— Nie mogę tego powiedzieć, ale czuwaj nad nim.

Emanuel ogarnął wzrokiem pokój i spostrzegł pistolety Maksymiliana.

Utkwił w nich przerażone oczy i wskazał palcem.

Monte Christo skinął głową.

Emanuel uczynił ruch, jakby chciał po nie pójść.

— Niech je pan zostawi — rzekł hrabia.

Podszedł do Morrela i wziął go za rękę. Gwałtowne emocje, które na chwilę wstrząsnęły młodym człowiekiem, przeszły w głębokie odrętwienie.

Weszła Julia, trzymając w ręku sakiewkę; na jej policzkach perliły się niczym krople porannej rosy łzy radości.