— O, w to niech pani nie wierzy.
— Nie, nie wróci, znam go bardzo dobrze. To człowiek niewzruszony, jeśli jego postanowienia wypływają z jego osobistego interesu. Gdyby ocenił, że mogę mu się na coś przydać, zabrałby mnie ze sobą. Zostawia mnie w Paryżu — a to znaczy, że nasza separacja może przynieść mu w czymś korzyść. A więc separacja jest nieodwołalna, a ja jestem wolna na zawsze — zakończyła pani Danglars z prośbą w głosie.
Lecz Debray nie odpowiadał — a ona patrzyła nadal niespokojnie i prosząco.
— Jak to? — odezwała się wreszcie. — Nic mi nie odpowiesz?
— Pozostaje mi zapytać tylko, co zamierzasz teraz zrobić?
— Właśnie miałam ciebie o to zapytać — odpowiedziała baronowa; serce biło jej gwałtownie.
— A, rady ode mnie chcesz? — rzekł Debray.
— Tak, chcę od ciebie rady — powtórzyła baronowa, a serce jej się ścisnęło.
— Skoro chcesz rady — odparł chłodno — to radzę ci wyjechać w podróż.
— W podróż!... — wyszeptała pani Danglars.