znajdzie go, wyważywszy dwudziestą ska
zatoczki na wschodnim
tych wykonano dwa otwo
w kącie najodleglej
— I co? — rzekł Faria, widząc, że młodzieniec skończył czytać.
— Ależ nic tu nie widzę, prócz kilku urwanych zdań, słów bez związku; pismo jest zupełnie niezrozumiałe przez to, że ogień spalił resztę.
— Tylko dla ciebie, bo czytasz to po raz pierwszy, ale nie dla mnie, bo niejedną noc, pobladły, wysilałem oczy nad tym świstkiem, rekonstruując każde zdanie i uzupełniając każdą myśl.
— Sądzi więc ksiądz, że odgadł sens tych nieczytelnych zdań?
— Jestem tego pewien, sam zresztą osądzisz; ale najpierw wysłuchaj, jakim sposobem ten papier dostał się do mnie.
— Cicho! — zawołał Dantès. — Słychać kroki — ktoś idzie — odchodzę — do widzenia.