Caderousse zbladł i zachwiał się.

— Fałszywy — powtórzył. — Fałszywy... Dlaczegóż by miał mi dawać fałszywy diament?

— Głupcze! Po to, żeby się dowiedzieć wszystkiego za darmo!

Waga tego przypuszczenia jakby ogłuszyła na chwilę Caderousse’a.

— O! — rzekł po chwili i chwycił za kapelusz, kładąc go sobie na głowę obwiązaną czerwoną chustką. — Zaraz się o tym przekonamy.

— Jak?

— W Beaucaire jest jarmark; przyjechali jubilerowie z Paryża; pokażę im ten diament. A ty pilnuj domu, kobieto. Za dwie godziny wrócę.

Wypadł z domu i pobiegł drogą w przeciwnym kierunku, niż odjechał ksiądz.

— Pięćdziesiąt tysięcy franków! — mruknęła Karkontka. — To jest trochę pieniędzy... ale to nie majątek.

28. Wykazy więzienne