— A zatem ta wierzytelność budzi w panu obawę?
— Raczej — uważam ją za straconą.
— No cóż, chętnie ją przejmę.
— Pan?
— Tak, ja.
— Ale zapewne musiałbym panu dużo ustąpić?
— Skądże; płacę dwieście tysięcy! Nasza firma — dodał Anglik z uśmiechem — nie robi podobnych interesów.
— I zapłaciłbyś pan?...
— Gotówką.
I wyjął z kieszeni plik banknotów na sumę dwa razy większą od tej, o jaką pan de Boville się obawiał. Radość przemknęła mu po twarzy; powściągnął się jednak i rzekł: