— Sądzisz, Emanuelu, że naprawdę mam iść na to spotkanie?

— Tak. Czy posłaniec nie powiedział ci przecież, że chodzi tu o ratunek dla twojego ojca?

— Ależ powiedz mi w końcu, Emanuelu, jakie niebezpieczeństwo mu zagraża?

Emanuel wahał się chwilę, ale wzięło nad nim przewagę pragnienie, aby Julię przekonać.

— Słuchaj — rzekł do niej. — Dziś jest 5 września, nieprawdaż?

— Tak.

— Dzisiaj o jedenastej twój ojciec ma zapłacić prawie trzysta tysięcy franków.

— Tak, wiem o tym.

— Ale w kasie nie ma nawet piętnastu tysięcy!

— I co się stanie?