Rita leżała pomiędzy nimi.
Księżyc oświetlał scenę.
— No i co? — spytał Cucumetto. — Wykonałeś zlecenie, którego się podjąłeś?
— Tak, naczelniku — odpowiedział Carlini — i jutro o dziewiątej ojciec Rity będzie tu z okupem.
— Cudownie. A my tymczasem spędzimy wesołą noc. Ta dziewczyna jest urocza, masz naprawdę dobry gust, panie Carlini. No, ponieważ nie jestem egoistą, wróćmy więc do kamratów i pociągnijmy losy, który się ma teraz zabawić.
— A więc postanowiłeś z nią postąpić według zwykłego prawa? — zapytał Carlini.
— Dlaczegóż byśmy mieli dla niej robić wyjątek?
— Myślałem, że moje prośby...
— A czym ty się różnisz od innych?
— No tak, prawda.