— A skądże on się wziął? — zapytał Debray. — Wybacz natarczywe pytanie, wiem, że już na nie odpowiadałeś, ale tak niejasno, że ośmielam się zapytać raz jeszcze.

— Tak naprawdę, to nie wiem — rzekł Albert. — Zaprosiłem go przed trzema miesiącami, poznawszy w Rzymie, ale kto może wiedzieć, gdzie był potem?

— Myślisz, że potrafi zachować punktualność?

— Myślę, że on potrafi wszystko.

— Pamiętaj, że licząc pięć minut, o które prosiłeś, pozostało już tylko dziesięć.

— O, skorzystam więc z tego, aby powiedzieć wam o nim parę słów.

— Przepraszam — odezwał się Beauchamp — czy może być w tym temat na felieton?

— Owszem, i to nadzwyczaj ciekawy.

— No to opowiadaj, bo widzę, że i tak już nie zdążę na posiedzenie Izby, muszę to sobie czym innym wynagrodzić.

— W czasie karnawału byłem w Rzymie...