— Przepraszam, panie Morrel — rzekł Dantès, podchodząc do nich. — Racz mi wybaczyć; kiedy statek jest już na kotwicy, jestem na pańskie rozkazy. Zdawało mi się, żeś mnie pan wzywał.

Danglars cofnął się o krok.

— Chciałem cię zapytać, dlaczego zatrzymałeś się na Elbie.

— Właściwie nie wiem. Chciałem tylko wypełnić ostatnią wolę kapitana Leclère, który umierając, wręczył mi pakunek dla marszałka Bertrand.

— I cóż? Widziałeś go, Edmundzie?

— Kogo?

— Marszałka.

— Widziałem.

Rozejrzawszy się niespokojnie wkoło, Morrel odprowadził Dantèsa na stronę.

— Jakże się ma cesarz? — zapytał z ożywieniem.