„Młodość jest kwiatem, a miłość jego owocem... Szczęśliwy, kto go zbiera, napatrzywszy się najpierw, jak z wolna dojrzewa”.

Stosownie do rozkazów powóz był gotowy. Wsiadł, konie ruszyły jak zwykle galopem.

49. Rodzina Morrelów

W kilka minut hrabia dotarł pod siódemkę na ulicę Meslay.

Dom był biały, wesoły, a na dziedzińcu z przodu rosły dwie kępy pięknie ukwieconych krzewów.

W odźwiernym, co mu otworzył bramę, hrabia poznał starego Koklesa. Ale Kokles, jak sobie przypominamy, miał tylko jedno oko, które mu na dodatek znacznie osłabło w ciągu ostatnich dziewięciu lat — i nie poznał hrabiego.

Aby zajechać przed ganek, powozy musiały okrążyć małą fontannę w kształcie muszli; zbytek ten budził ogólną zazdrość w całej dzielnicy i dzięki niemu dom zyskał sobie przydomek Małego Wersalu.

Dom miał dwa piętra z mansardą, poniżej, w suterenie, znajdowała się kuchnia, a jeszcze niżej — piwnice.

Młodzi ludzie zakupili go razem z przyległościami: ogromną szopą-warsztatem i dwoma pawilonami w tyle ogrodu.

Emanuel zrozumiał w mig, że przy takim rozkładzie posiadłości można zrobić interes; zatrzymał dom i połowę ogrodu, i odgrodził się murem od pawilonów i warsztatu, które wynajął razem z resztą ogrodu, tym sposobem to, co wydał na kupno domu, zwracało mu się z czynszu, a jednocześnie mógł się czuć całkowicie u siebie, jak najbardziej wygodny właściciel pałacu na Przedmieściu Saint-Germain.