Młodzieniec oddalił się, a na jego miejsce przybliżył się Danglars.

— I cóż? — zapytał. — Zdaje się, że musiał się dobrze tłumaczyć z postoju w Portoferraio?

— Owszem, podał najistotniejsze powody, kochany panie Danglars.

— O, tym lepiej. Nie uwierzy pan, jak przykro myśleć, że kolega nie spełnia swych obowiązków.

— Dantès wykonał to, co do niego należało — odpowiedział armator — nie mam mu nic do zarzucenia. Postój miał miejsce na polecenie kapitana Leclère.

— Jeśli już mowa o kapitanie, czy Dantès nie oddał ci od niego żadnego listu?

— Mnie? Nie. Miał więc jakiś list?

— Zdawało mi się, że prócz paczki kapitan wręczył mu list.

— O jakiejże to paczuszce mówisz, panie Danglars?

— Ależ o tej, którą Dantès oddał w Portoferraio.