— O, tylko kobiety umieją się maskować — szepnął do siebie Monte Christo, spoglądając na panią Danglars, która uśmiechała się do prokuratora i całowała jego żonę.
Po zwykłych uprzejmościach hrabia zauważył, że Bertuccio krzątający się do tej pory w kredensie, wśliznął się do saloniku przylegającego do sali, w której byli goście. Poszedł do niego.
— Czego się pan chcesz dowiedzieć, Bertuccio? — zagadnął.
— Ekscelencja nie powiedział mi, ile osób będzie przy stole.
— Policz pan sam.
— Wszyscy już przybyli?
— Tak.
Bertuccio zerknął przez szparę w drzwiach.
Monte Christo nie spuszczał zeń oka.
— O Boże! — zawołał Bertuccio.