— Albert? — wzruszył ramionami Danglars. — Jego to jakoś szczególnie nie obchodzi.
— Ale przecież jest chyba zaręczony z Eugenią?
— To znaczy, parę razy mówiliśmy o tym z Morcerfem, ale pani de Morcerf i Albert...
— Przecież mi pan nie powie, że to zła partia!
— No, no, Eugenia co najmniej dorównuje Albertowi!
— Panna Eugenia rzeczywiście będzie miała piękny posag, jeżeli tylko telegraf nie będzie już wyprawiał takich figli.
— E, nie chodzi tu tylko o posag. Ale à propos, mogę o coś zapytać?
— Tak?
— Dlaczego nie zaprosił pan na obiad Alberta i państwa de Morcerf?
— Owszem, zaprosiłem, ale Albert odrzucił zaproszenie. Wyjeżdżał do Dieppe z panią de Morcerf, której lekarz zalecił morskie powietrze.