— Oberżysta Godeau, dostawca muszkieterów.
— Na honor — przerwał Porthos — niech pochodzi skąd chce, wszystko mi jedno; spróbujmy wina, a jeżeli dobre, to pijmy!
— O, nie!... — rzekł Athos — nie pijmy wina z nieznanego źródła...
— Masz rację, jak zawsze, kochany Athosie. Żaden z was zatem nie dawał zlecenia oberżyście Godeau?
— Nie!... a jednak to niby od nas była ta przesyłka?
— Oto list!... — rzekł d‘Artagnan i podał papier towarzyszom.
— To nie jego pismo!... — mówił Athos, znam go dobrze — ja sam, przed wyjazdem, załatwiałem z nim nasze wspólne rachunki.
— Cały list fałszywy — odezwał się Porthos — nie byliśmy nigdy zamknięci w areszcie.
— D‘Artagnanie — rzekł Athos z wyrzutem — jak mogłeś uwierzyć, żeśmy hałasowali?...
D‘Artagnan zbladł, dreszcz po nim przebiegł...