— Otóż — rzekł Porthos — zdaje mi się, iż wynalazłem sposób bardzo prosty.
— Jakiż to? — zapytał d‘Artagnan.
— Ona jest w klasztorze, powiadacie?.. — ciągnął Porthos.
— Tak.
— A więc, jak tylko skończymy z oblężeniem, wykradniemy ją zaraz z klasztoru.
— Trzeba się wpierw dowiedzieć, w którym jest klasztorze.
— Tak, to prawda — rzekł Porthos.
— Czy nie przychodzi ci na myśl, drogi d‘Artagnanie, że to królowa sama oznaczyła klasztor na miejsce schronienia dla pani Bonacieux?
— Tak przypuszczam.
— Otóż Porthos nam w tem pomoże.