— Pani, oddaj mi natychmiast papier, podpisany przez kardynała, albo na mą duszę w łeb ci wypalę.
— Zdecyduj się, zostawiam ci sekundę czasu.
Milady widziała po skurczeniu jego twarzy, że strzał padnie; wyjęła szybko papier z za stanika i podała Athosowi.
— Masz — rzekła — i bądź przeklęty!
Athos, schował pistolet za pas, wziął papier, — dla przekonania się, czy to ten sam, rozwinął go i czytał:
„Z mojego rozkazu i dla dobra państwa okaziciel niniejszego zrobił to, co zrobił.
3 grudnia 1627 roku.
Richelieu”.
— A teraz — rzekł Athos, wdziewając płaszcz i kładąc kapelusz na głowę — teraz gdy ci żądło wyrwałem, żmijo jadowita, kąsaj, jeżeli możesz.
I wyszedł z pokoju, nie obejrzawszy się nawet.