— Dwudziestu.
— Jacy to ludzie?
— Szesnastu pionierów, czterech żołnierzy.
— Jak są daleko?
— O pięćset kroków.
— Dobrze; mamy jeszcze czas dokończyć pieczyste i wypić za zdrowie twoje, d‘Artagnanie.
— Za twoje zdrowie! — powtórzyli Porthos i Aramis.
— Niechże będzie za moje zdrowie! chociaż nie wierzę, aby wasze życzenia przydały się na wiele...
— Ba! — rzekł Athos — Bóg jest wielki, jak mówią wyznawcy Mahometa, a przyszłość jest w Jego rękach.
Następnie wypił wino, postawił szklankę, podniósł się niedbale, wziął pierwszą z brzegu fuzję i stanął przy strzelnicy.