— Chcesz się zabić!... — krzyknął Felton przerażony, zapominając wyrwać rąk z objęć uwięzionej — chcesz się zabić?
— Tak, panie — narzekała milady, głos zniżając i padając bezsilna na ziemię — wydałam moją tajemnicę! On wie wszystko!... mój Boże, jestem zgubiona!...
Felton stał nieruchomy, nie wiedząc, co robić!
— Wątpi jeszcze, waha się — myślała milady — niedość prawdziwie odegrałam rolę.
W korytarzu rozległ się szelest; milady poznała chód lorda de Winter.
Felton poznał także i ku drzwiom postąpił.
Milady rzuciła się za nim:
— O!... ani słowa — rzekła głosem stłumionym — ani słowa przed tym człowiekiem, co ci mówiłam, albo będę zgubiona, i ty... ty...
Ponieważ zbliżano się, ucichła ze strachu, aby nie usłyszano głosu; następnie z gestem przerażenia położyła piękną rączkę na ustach Feltona.
Młody człowiek odsunął delikatnie milady, a ona padła wyczerpana na sofę.