— Cały.
— Przewidująca z ciebie kobieta, droga pani Coquenard — rzekł Porthos, czule ściskając jej rękę.
— A zatem, zgoda między nami, drogi panie Porthosie? — wdzięcząc się, zapytała.
— Na całe życie — podobnież odpowiedział Porthos.
— Do zobaczenia więc, mój zdrajco.
— Do widzenia, zapominajko moja.
— Do jutra, aniele mój.
— Do jutra, światło mego życia.
Rozdział III. Milady
D‘Artagnan szedł za milady niepostrzeżenie.