— Tylko przyjacielskie — odparła milady, zmieszana.
— Zwodzisz mnie pani: byłaś jego kochanką.
— To pani nią byłaś! — zawołała z kolei milady.
— Ja? — rzekła nowicjuszka.
— Tak, pani; wiem teraz, kto jesteś: jesteś pani Bonacieux.
Młoda kobieta cofnęła się, przerażona.
— Nie zapieraj się! odpowiadaj! — kończyła milady.
— A więc tak... pani! — rzekła nowicjuszka — czyż jesteśmy rywalkami?
Teraz milady zapłonęła dzikim ogniem; gdyby pani Bonacieux zazdrość nie zaślepiła, byłaby uciekła ze strachu.
— Dalej, mów pani — ciągnęła pani Bonacieux z ener gją, o jaką trudno ją było posądzić — czy byłaś, czy jesteś jego kochanką?