— O! bardzo dobrze!... w ten sposób będziemy ciągle razem.
— Idź zaraz i poproś... ja czuję się zmęczona.
— Idź, najdroższa, a gdzie się znów spotkamy?
— W tym pokoju, za godzinę.
— Tutaj, za godzinę?... o! jakaś ty dobra, jak ja ci jestem wdzięczna.
— Jakżebym mogła nie zajmować się tobą? gdybyś nawet nie była piękna i miła, czyż nie jesteś kochana przez jednego z moich najlepszych przyjaciół?
— D‘Artagnan ci za mnie podziękuje.
— I ja się tego spodziewam. A teraz, kiedy wszystko ułożone, żegnam cię...
Młode kobiety rozstały się z uśmiechem na ustach.
Milady prawdę powiedziała, czuła się zmęczona, głowa jej ciążyła; nie zdołała jeszcze uporządkować zamiarów i stąd w umyśle jej powstało zamieszanie.