— Co to znaczy? — krzyknął kardynał — o jakiej kobiecie mówisz?
— O milady de Winter, — odparł d‘Artagnan — o której zbrodniach Wasza Eminencja nie wiedziałeś bezwątpienia, kiedyś ją zaszczycał swojem zaufaniem.
— Jeżeli jest ona zbrodniarką, zostanie ukarana.
— To już zrobione, Eminencjo.
— Kto ją ukarał?
— My...
— Czy uwięziona jest?
— Nie żyje....
— Nie żyje?... — powtórzył kardynał, nie mogąc dać temu wiary, — czyś ty powiedział, że ona nie żyje?
— Potrzykroć na moje życie nastawała, przebaczałem jej, wkońcu zabiła kobietę, którą kochałem!... Wtedy ja i moi przyjaciele pojmaliśmy ją, osądzili i ukarali.