— Tam, dokąd idę.
— A dokąd pani idzie?
— Zobaczysz pan, ponieważ u drzwi mnie opuścisz.
— Czy będzie można poczekać na panią?
— Byłoby to daremne.
— Powrócisz więc pani sama?
— Może tak, a może nie.
— Ale któż pani towarzyszyć będzie, mężczyzna, czy kobieta?
— Nic jeszcze nie wiem.
— No to ja będę wiedział.