— Nazwa trochę za łagodna.
— Cóż robić, widzę że trzeba tak chcieć, jak pani chce.
— Czemuż ująłeś pan sobie zasługi, nie czyniąc tego od razu?
— Czyż nie ma ludzi bez winy i żalu?
— Żałujesz więc pan prawdziwie i szczerze?
— Sam nie wiem, doprawdy. To tylko wiem, że przyrzekam spełnić wszystkie pani rozkazy, jeżeli pozwolisz mi towarzyszyć tam, dokąd idziesz.
— I zostawisz mnie pan potem samą?
— Tak.
— I nie będziesz śledził mnie, gdy wychodzić będę?
— Nie.