— Więc to on, Najjaśniejszy Panie, to on?...
— No tak, lecz cóż cię to obchodzi, czy on, czy też ja? Alboż polecenie takie jest zbrodnią?
— Nie, Najjaśniejszy Panie.
— Zatem będziesz pani na balu?
— Tak, Najjaśniejszy Panie.
— To dobrze — rzekł król, odchodząc — dobrze!... liczę na to z pewnością.
Królowa złożyła ukłon, nie tyle nawet przez etykietę, ale iż kolana uginały się pod nią.
Król wyszedł zachwycony.
— Zgubiona jestem — wyszeptała królowa — zgubiona jestem, bo kardynał wie o wszystkiem. On to kieruje królem, który nie wie jeszcze o niczem, lecz wkrótce się o wszystkiem dowie. Zgubiona jestem! Mój Boże! mój Boże! mój Boże!...
Padła na kolana i modlić się poczęła, ująwszy głowę drżącemi rękami.