— Ja też je posiadam — rzekł szlachcic, wyjmując papier z kieszeni — oto jest.
— Każ je pan poświadczyć przez naczelnika przystani — rzekł właściciel statku.
— Gdzież znajdę naczelnika?
— Na letniem mieszkaniu.
— A w której to stronie?
— O ćwierć mili od miasta, nawet widać stąd dom, ten dach, pokryty dachówką, pod wzgórzem.
— Bardzo dobrze! — rzekł młody szlachcic.
I, skinąwszy na służącego swego, poszedł w tamtą stronę.
D’Artagnan i Planchet udali się za nim, w odległości pięciuset kroków.
Wydostawszy się z miasta, d’Artagnan przyspieszył kroku i zrównał się ze szlachcicem przed samym laskiem.