— Na przyszły poniedziałek.
— Na przyszły poniedziałek!... To więcej czasu, niż nam potrzeba. Patrycy! — zawołał książę, otwierając drzwi od kapliczki — Patrycy!
Zaufany pokojowiec stawił się natychmiast.
— Jubilera mojego i sekretarza!
Pokojowiec zniknął szybko i w milczeniu, co znamionowało nawyknienie do ślepego posłuszeństwa, bez żadnych uwag.
Chociaż jubiler wezwany był pierwszy, zjawił się wprzód od niego sekretarz. Rzecz prosta, mieszkał w pałacu.
Zastał on Buckinghama w sypialnym pokoju przy stole, piszącego własnoręcznie rozkazy.
— Panie Jackson — rzekł doń — udasz się natychmiast do lorda-kanclerza i powiesz, że polecam mu wykonać te rozkazy. Żądam, aby zaraz zostały ogłoszone.
— Ale, jaśnie panie, jeżeli lord-kanclerz zapyta o powody jakie skłonić mogły Waszą miłość do tak niezwykłych środków, cóż ja jemu odpowiem?
— Że tak mi się podoba, że nie jestem obowiązany z zachceń swoich zdawać komukolwiek sprawę.