— Kiedyż to było?
— Pół godziny temu, kiedy pan był u pana de Tréville.
— I któż to był taki?... mówże!...
— Pan de Carois.
— Pan de Carois?...
— We własnej osobie.
— Dowódca gwardji jego eminencji?
— On sam.
— Przyszedł mnie aresztować?
— Ja tak samo przypuszczam, proszę pana, pomimo że miał układną minę.