— Zdawało ci się.
— O! ona mnie kochała!
— Dziecko! niema mężczyzny, któryby w to nie wierzył, i niema takiego, któryby się nie zawiódł.
— Z wyjątkiem ciebie, boś nie miał nigdy kochanki.
— To prawda — odparł Athos po chwili milczenia ja... ja nie miałem jej nigdy. Pijmy!
— Skoro taki filozof z ciebie, naucz mnie!... wspomóż!... potrzebuję nauki i pociechy.
— Pociechy? w czem?
— W mojem nieszczęściu.
— Śmiech bierze na twoje nieszczęście — rzekł Athos, wzruszając ramionami — ciekawy jestem, cobyś powiedział, gdybym ci opowiedział pewną przygodę miłosną.
— Twoją?