— Nie — odparł tenże — oczekiwałem pewnych panów z sąsiedztwa, którzy kazali mi oznajmić przed chwilą, że nie przybędą; zastąpicie ich, a ja nic na zamianie nie stracę. Hola! Mousqueton! podaj stołki i drugie tyle butelek.
— Czy wiecie, co my tu jemy?... — zagadnął Athos po upływie kilku minut.
— Do licha! — odparł d‘Artagnan — cielęcinę nadziewaną karczochami.
— A ja comber z jagnięcia — rzekł Porthos.
— A ja potrawę z drobiu — odezwał się Aramis.
— Mylicie się, panowie — odrzekł poważnie Athos — jecie koninę.
— Co mówisz! — zawołał d‘Artagnan.
— Koninę, — odezwał się Aramis z obrzydzeniem.
Porthos tylko milczał.
— Tak, koninę!... nieprawdaż Porthosie, że koninę jemy? I nawet może z czaprakiem!