— Zatem nie wierzysz pan stanowczo?
— Wyznaję, że nie uwierzę, chyba że mi dasz jaki dowód.
— Cóżbyś pan powiedział na ten oto dowód?...
Katty wyjęła z za gorsu mały bilecik
— Czy to dla mnie? — rzekł d‘Artagnan, chwytając papier.
— Nie, to dla innego!...
— Dla innego?...
— Tak, panie.
— Nazwisko jego!... nazwisko!... powiedz mi natychmiast!... jak się nazywa? — krzyczał d‘Artagnan.
— Przeczytaj pan adres.