— Rzuć się dobrowolnie w objęcia moje, ty, coś się tak bezwstydnie ze mnie naigrawała, obłudnico, niebezpieczna kobieto — myślał ze swej strony d‘Artagnan — a potem ja cię też wyśmieję, razem z tym, którego chcesz, abym zabił...
D‘Artagnan podniósł głowę wyzywająco.
— Gotów jestem! — powiedział.
— Zrozumiałeś mię zatem, kochany panie d‘Artagnan?
— Odgadywać będę chęci twoje ze spojrzenia...
— Gotów więc jesteś użyć dla mnie siły rammienia swego, tak już wsławionego powszechnie?
— Nawet w tej chwili.
— Lecz jakże zapłacę usługę podobną? znam dobrzezakochanych młodzieńców, nie lubią oni poświęcać się za darmo?
— Jednej tylko nagrody pragnę, wiesz o tem dobrze, jedynej, godnej mnie i ciebie!
Objął ją ramieniem i przyciągnął delikatnie ku sobie.